Wyprawa ponad nasze siły, najpierw droga z samymi kamieniami, potem same górki, zgubiliśmy się chyba 3 razy, i w końcu główna droga, uśmiech na naszych twarzach. Jeszcze tylko 5 km i jesteśmy :) Tak się cieszyłam, że dojechaliśmy, zmęczeni oboje, padliśmy na ławce u mojej babci. Potem woda, herbata, ciastko i znowu droga powrotna. Na samą myśl miałam dość, ale wróciliśmy szybciutko.
Niby zwykła przejażdżka rowerowa, ale dla mnie wtedy wszystko się zmieniło. Od samego początku było jakoś inaczej, siema, siema i jedziemy. Ty cały w plamki, (od uczulenia na brona albo pierz), ja naubierana jak w czasie srogiej zimy, JEDZIEMY! Tak dawno Cię nie widziałam, tyle tematów do obgadania, od razu załapaliśmy wspólny język. Droga z kamieni już za nami, a my padamy, ooo pierwsza górka oboje dzielne wyjechaliśmy, a potem? Potem przez 10 km prowadziliśmy rower bo ciągle było pod górkę, w końcu jesteśmy na szczycie (beznadziejny Kopiec Rudzicki). Pierwsza przerwa na przystanku, wieje jak cholera, no nic, jedziemy dalej. Było przyjemnie cały czas w dół i co się okazało, w złą stronę pojechaliśmy... Byłam na Ciebie taka zła, padnięta musiałam znowu prowadzić rower. Tak było jeszcze jakieś 100 razy. Ale w końcu główna droga, znowu rozmawialiśmy, trochę o motorach, China i narkotykach! Dojechaliśmy do mojej babci, nigdy nie zapomnę jak bardzo wstydziłeś się wejść do domu, a moja kochana babcia groziła Ci, ze jak nie wejdziesz to będzie do Ciebie mówić przez 'pan' :). No, ale byłeś nieugięty szybko woda, herbata, ciasto i wracamy. Droga z Zaborza do Jasienicy zajęła nam jakieś 2,5h, a już z Jasienicy do Zaborza tylko 45 min :). Potem jeszcze dodatkowo do Zabłocia i Drogomyśla, pożegnaliśmy się i do domu. Przyjechałam, myślałam jak dużo się zmieniło. JA, TY... Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, Ty jedyny wiesz o mnie wszystko, uświadomiłam sobie, że nie chcę już mieszkać w Wiśle, chcę mieszkać w Zaborzu i spędzać z Tobą więcej czasu, przyjacielu. Boję się, boję się narkotyków w Twoim życiu, czytam książki i oglądam filmy o narkomanach bo boję się, że kiedyś spróbujesz, przez otoczenie w jakim żyjesz mój kochany punku. Jak siedzieliśmy na przystanku (w jakiejś kaczej dupie) popatrzyłeś mi w oczy, powiedziałeś, że się kończysz i po chwili chwyciłeś moją nogę i uśmiechnąłeś się do mnie. Zrozumiałam wtedy, że tak bardzo Cię kocham, Tylko Ciebie, prawdziwą miłością. Mojego jedynego przyjaciela. Boję się, że los sprawi tak, że kiedyś nasze drogi się rozejdą, Ty zapomnisz o mnie, a ja o Tobie, boję się tego, i będę z całych sił się starać, żeby tego uniknąć.
A.K.
Prawdziwa przyjaźń, jest w stanie przetrwać wszystko. Niezależnie.
OdpowiedzUsuńDokładnie, prawdziwa przyjaźń.
Usuń